Skargi
-- I co teraz zrobić? - skarżył mi się później, wspominając o tych tytułach. - Obydwa ładne, obydwa trafne. No i nie wiem w końcu, który mam wybrać i umieścić na karcie tytułowej. - Zapomniał pan, jak widzę, o prześlicznym słówku czyli, które tysiące razy powtarzało się w dawnych tytułach. Niech pan sobie tylko przypomni Historią Ali--Baby, czyli Czterdziestu rozbójników albo Barbarą Ubryk, czyli Sprawą Karmelitanek Bosych w Krakowie. - A wie pan, panie Juliuszu, że posłucham pańskiej rady - rozjaśnił się nagle poeta. - Pegaz dęba, czyli Panopticum poetyckie to przecież bardzo ładny i bardzo zachęcający tytuł. Jak wtedy obiecał, tak i zrobił, z tą jedynie różnicą, że na właściwej karcie tytułowej umieścił napis Pegaz dęba, ów podwójny tytuł zaś, sklamrowany prześlicznym "czyli", zawędrował na drugą stronicę frontispisową (na lewo od karty tytułowej) i został tam ukształtowany na podobieństwo staropolskiego kielicha albo dawnej klepsydry zegarowej (chyba każdy doskonale sobie zdaje sprawę o jaki kształt chodzi.