Mozaika Tuwimowska
A więc to już dziesięć lat minęło od śmierci Tuwima. Przyznam się szczerze, że wydaje mi się to po prostu nieprawdopodobne. Przecież tak niedawno jeszcze siedziałem naprzeciwko poety w zacisznym kącie jego gabinetu i gawędziłem z nim de omnibus rebus et auibus-dam aliis. Przecież to chyba nie dalej jak w ubiegłym miesiącu podnosiliśmy obaj kieliszki, pijąc za powodzenie ukończonej właśnie Księgi wierszy polskich XIX wieku. Pijąc (dodam nawiasowo) "do rymu", na tej wysokości bowiem, na której spotykały się nasze kieliszki, stał na półce z książkami słownik rymów francuskich Quitarda... Ileż to pomysłów narodziło się w tym kąciku! Ileż eksplodowało w nim dowcipów, żartów, złośliwości i bon-motów! Ileż rozległo się okrzyków zdziwienia, radości i wesołości, a czasem niestety i rozczarowania! Gdy wspominam te parogodzinne "posiedzenia" -- początkowo odbywane przy ulicy Wiejskiej, a później przy Nowym Świecie - zaraz mi stają w pamięci rozmaite punkty ich "porządku dziennego" przypominającego bardzo często niektóre odcinki Tuwimowego Grochu z kapustą.
Tuwim .